Polityka | 14.11.2007
SPD po odejściu Franza Muenteferinga
Rezygnacja Franza Muenteferinga ze stanowiska ministra pracy i wicekanclerza zmusiła SPD do nowego podziału politycznych ról w partyjnej czołówce. Zanosi się także na dyskusję nt. jej kursu w ramach koalicji z chadecją.
Krok do przodu w politycznej karierze zrobi Olaf Schulz – dotąd sekretarz frakcji SPD w Bundestagu – przejmując po Muenteferingu urząd ministra pracy. Frank-Walter Steinmeier, minister spraw zagranicznych w gabinecie kanclerz Merkel, pełnić będzie dodatkowo funkcję wicekanclerza.
Na wczorajszej konferencji prasowej Franz Muentefering zapewniał wprawdzie, że odchodzi z przyczyn czysto rodzinnych, mianowicie z powodu ciężkiej choroby żony, ale uwadze opozycji i obserwatorów politycznych nie uszło, iż ogłoszenie decyzji nastąpiło bezpośrednio po ostatnim posiedzeniu komisji koalicyjnej, na którym socjaldemokraci musieli pójść na cały szereg niewygodnych ustępstw wobec chadeckiego koalicjanta.
Wiceprzewodnicząca SPD Andrea Nahles nie ukrywała dziś w wywiadzie radiowym, że jej zdaniem były to ustępstwa zbyt daleko idące i wyraziła obawę, że w szeregach rządu koalicyjnego dojdzie do dalszych poważnych kontrowersji.
W imieniu współrządzących chrześcijańskich demokratów Wolfgang Bosbach, wiceszef frakcji CDU-CSU w Bundestagu powiedział, że nie spodziewa się problemów we współpracy z politykami SPD, którzy przejmą funkcje Franza Muenteferina, ale przyznał, że z mieszanymi uczuciami reaguje na to, że szef SPD Kurt Beck woli nadal pozostać premierem na szczeblu landowym, w Nadrenii-Palatynacie, miast przejąć odpowiedzialne stanowisko w rządzie federalnym:
- Jeżeli socjaldemokratom się wydaje, że mogą z jednej strony sprawować rządy, a z drugiej praktykować opozycję, to taka strategia oczywiście się nie sprawdzi. SPD musi się zdecydować: albo rząd, albo opozycja - powiedział czołowy polityk CDU.
W reakcjach partii opozycyjnych przeważa sceptycyzm. W opinii szefa klubu poselskiego Zielonych Fritza Kuhna, odejście Franza Muenteferinga osłabi gabinet Angeli Merkel. Należał on bowiem do filarów koalicyjnego rządu, zwłaszcza jeśli idzie o reformy i politykę modernizacji kraju – podkreślił polityk Zielonych.
Zdaniem przewodniczącego FDP Guido Westerwelle, po rezygnacji Muenteferinga partie rządzące będą miały jeszcze większe trudności znalezienia wspólnego języka: - Formalnie koalicja jeszcze rządzi, ale od dłuższego czasu nie sprawuje już wspólnie władzy. To nie jest korzystne dla Niemiec, ponieważ grozi nam kampania przedwyborcza, która ciągnąć się kampania przedwyborcza przez miesiące, a może nawet całe dwa lata, jakie pozostały do końca kadencji – obawia się szef liberałów.















