Gospodarka | 20.06.2008
Od piwa rynek się kiwa
Wprawdzie piwo nadal kojarzy się z Niemcami, ale na rynku światowym niemieccy producenci nie odgrywają poważniejszej roli. Także konsumpcja piwa w Republice Federalnej od lat spada.
Branża browarnicza zdominowana jest przez kilka wielkich koncernów. O pozycję lidera walczą belgijsko-brazylijski koncern Inbev, holenderski Heineken i dwa amerykańskie: Anheuser-Busch i SAB Miller. Na rynku niemieckim największa jest Grupa Radeberger. Ale pozycja i tego koncernu nie jest stabilna w obecnej fazie przetasowań na międzynarodowych rynkach. Do tego dochodzi stały spadek konsumpcji w kraju.
O ile 30 lat temu statystyczny Niemiec wypijał 140 litrów piwa rocznie, to w ubiegłym roku zaledwie 111. Ulrich Kallmeyer, dyrektor Grupy Radeberger, do której należą takie marki jak Jever i Berliner Kindl, uważa, że w tym roku pragnienie Niemców spadnie o kolejne 4 procent. Nawet aktualnie rozgrywane w Szwajcarii i w Austrii piłkarskie Mistrzostwa Europy nie sprawią cudu: nie we wszystkich szklankach pojawi się pianka. Dlaczego? Odpowiedź jest prosta : piwo, jak wszystkie artykuły spożywcze w Niemczech, zdrożało. Na domiar złego w knajpach nie wolno palić, a więc się i mniej pije:
„Podczas Mistrzostw Swiata w Niemczech dwa lata temu sprzedawaliśmy dziennie 75 tysięcy hektolitrów, czyli o połowę więcej, niż zazwyczaj. Teraz zakaz palenia wpływa negatywnie na konsumpcję podczas Mistrzostw Europy w Szwajcarii i w Austrii, to znaczy nie przyczyni się do wzrostu konsumpcji” – mówi Ulrich Kallmeyer.
Pragnienie spada, a ceny rosną
W branżę uderza z jednej strony spadek pragnienia, a z drugiej wzrost cen surowców i energii. Do tego wszystkiego browary nie mogą w pełni przekazać pałeczki dalej konsumentom: „Podnieśliśmy wprawdzie cenę, ale nie pokrywa ona naszego wzrostu kosztów, co zmusza nas do racjonalizacji w poszczególnych działach albo do zastanowienia się nad podwyżką cen powiedzmy w przyszłym roku” – wyjaśnia czołowy manager koncernu Radebergera.
Bildunterschrift: Großansicht des Bildes mit der Bildunterschrift: Piwowarstwo w Niemczech ma długą tradycję: Muzeum Piwa w Monachium.Na światowym rynku niemieckie browary nie odgrywają większej roli. Ulrich Kallmeyer z Grupy Radeberger (należącej do koncernu Augusta Oetkera) nie przejmuje się zatem zbytnio walką konkurencyjną. Teraz na nowo rozdaje się na nim karty. Belgijsko-brazylijski koncern Inbev oferuje 46 miliardów dolarów za przejęcie amerykańskiego koncernu Anheuser-Busch. Ale Anheuser-Busch to nie tylko pieniądze, to prestiż i narodowa duma. Marki Budweiser i Bud Light to w USA rynkowe hity i najlepiej sprzedawane piwo świata. Jeśli dojdzie jednak do fuzji, to powstanie supergigant: tylko na rynku europejskim oba koncerny sprzedają ponad 200 marek piwa!
Niemieckie browary nie boją się zagranicznej konkurencji
Ale i to nie zagraża w niczym Grupie Radeberger: „Kiedy dochodzi do fuzji gigantów to partnerzy muszą skoncentrować się na problemach integracyjnych biznesu, a zatem z reguły zapominają o rynku niemieckim. Nie wiem jednak, na ile. Nasz udział w światowym rynku wynosi zaledwie jeden procent, a ta fuzja objęłaby 25 procent rynku” – zwraca uwagę Ulrich Kallmeyer.
Jeśli koncerny browarnicze marzą o wzroście, to powinny spojrzeć na Europę wschodnią, Azję czy Amerykę Południową. Największy rynek piwowarski to Chiny; następnie Ameryka, Rosja, Brazylia i dopiero po nich plasują się Niemcy.














