Panorama | 17.07.2008
10 lat Statutu Rzymskiego
17 lipca 1998 roku został podpisany Statut Rzymski. Na jego podstawie powstał dwa lata później pierwszy w historii ludzkości międzynarodowy sąd.
Dwa lata trwały negocjacje w sprawie Statutu Rzymskiego. Kiedy osiągnięto porozumienie wszyscy mówili, że położono „kamień węgielny pod światowe prawodawstwo”. Statut podpisało 120 krajów, a Gerd Westdickenberg, szef niemieckiej delegacji na negocjacje w Rzymie skomentował to wtedy w optymistycznym tonie. -„ Z Rzymu wysłaliśmy sygnał, że ludobójstwo, zbrodnie przeciwko ludzkości, zbrodnie wojenne i agresja – będą w przyszłości ścigane. A ci, którzy są sprawcy tych zbrodni nie będą mogli się skryć gdziekolwiek, bo wszędzie dosięgnie ich ręka sprawiedliwości.”
Podwaliny światowego prawodawstwa karnego
Każdy z sygnatariuszy Statutu Rzymskiego miał we własnym zakresie uchwalić ustawy pozwalające na pociąganie do odpowiedzialności karnej za zbrodnie na ludzkości nawet najwyższych rangą polityków i wojskowych lub postawić ich przed międzynarodowym sądem, który wszcząłby te postępowania, których nie są zdolne przeprowadzić sądy krajowe. -„ Ale my nie jesteśmy sądem najwyższym na świecie.” –zaznacza Moreno-Ocapo, obecny prokurator Trybunału Karnego.
Wiele państw sygnatariuszy Statutu Rzymskiego uchwaliło przepisy, które pozwalają ścigać najcięższe zbrodnie, łącznie z ludobójstwem. Także Niemcy mają swoje własne regulacje prawne dotyczące zbrodni wojennych. W ten sposób chcą zapobiec, aby niemieccy obywatele stawiani byli przed haskim Trybunałem Karnym.
Kto się boi Trybunału Karnego?
Bildunterschrift: Großansicht des Bildes mit der Bildunterschrift: Fotomontaż: prezydent al Baschir, uchodźcy z Darfuru, Międzynarodowy Trybunał Karny w HadzeNie wszystkie państwa popisały dotychczas Statut Rzymski. Odmówiły tego Chiny, Indie i Rosja, a także uchodzące za wzór dla innych Stany Zjednoczone. Prezydent George W. Bush osobiście wycofał się z grona sygnatariuszy, w którym USA znalazła się po złożeniu podpisu pod tym dokumentem przez jego poprzednika, Billa Clintona. Bush uzasadnił swoje postępowanie w sposób następujący. -„Kiedy USA czyni starania zaprowadzenia pokóju na całym świecie, nasi dyplomaci i żołnierze mogliby być oskarżani przez ten Trybunał. Postaramy się znaleźć jakiś rozwiązanie tej kwestii na forum ONZ. Ale nie będę ratyfikował Statutu Międzynarodowego Trybunału Karnego.”- powiedział amerykański prezydent.
W międzyczasie ucichły dyskusje na ten temat w USA i w Europie. Między innymi dlatego, że Trybunał prowadzi obecnie postępowanie w sprawie zbrodni, które miały miejsce w Kongo, Ugandzie, w Afryce `Środkowej oraz w Darfurze. -„Szukałem najcięższych zbrodni. Jak się okazuje, popełniono je w Afryce. Tam są najtrudniejsze przypadki – mówi prokurator Moreno-Ocampo.
Amerykański politolog, Jeff Laurenty widzi to inaczej. -„Ten Trybunał pokaże, co potrafi. Nie przeszkodzi mu w tym rząd Busha. Nadarzy się jeszcze okazja, aby pokazać, że paranoiczne wyobrażenia prawicy o Trybunale Karnym, są nieuzasadnione.”
Washington zrobił już pierwszy mały krok. Kiedy Rada Bezpieczeństwa ONZ zleciła haskiemu Trybunałowi zbadanie zbrodni w Darfurze, USA nie zawetowało, a jedynie wstrzymało się od głosu.













