1. Spis treści
  2. Nawigacja
  3. Pozostałe treści
  4. Nawigacja zaawansowana
  5. Wyszukiwanie
  6. Wybór z 30 języków


 

Polityka | 18.07.2008

"Afera liechtensteinska" na wokandzie sądowej

66-letni makler nieruchomości z Bad Homburg zasiadł na ławie oskarżonych jako pierwszy z kilkuset domniemanych oszustów podatkowych, którzy ujawnieni zostali w trakcie tak zwanej "afery liechtensteinskiej".

Otwierając przewód sędzia-przewodniczący Sądu Krajowego w Bochum, Volker Talarowski wyjaśnił, o jakie oszustwa chodzi: oskarżony lokował duże sumy na dwóch kontach tak zwanych fundacji w Liechtensteinie unikając w ten sposób płacenia podatków w Niemczech. Z tego tytułu skarbowi państwa umknęło 7,6 miliona euro z tytułu podatku dochodowego, ponadto 420 000 tak zwanego "podatku solidarnościowego" za lata 2001-2006.

Oskarżony złożył pełne wyjaśnienia i uiścił całą powinność, z tego względu nie musiał siedzieć w areszcie śledczym. Gotowość do kooperacji pozwoliła mu uniknąć kilku lat więzienia. Rozpiętość kar za tego typu wykroczenia jest bardzo szeroka. Od 5 lat więzienia po karę grzywny. Przyznanie się do winy służy zawsze złagodzeniu wymiaru kary, podobnie jak gotowość do kooperacji. Fakt, że oskarżony zapłacił już podatki i że gotów był  o dalszych płatności przyczyniło się do złagodzenia wyroku.

Kara w zawieszeniu

Orzeczenie sądu w Bochum było jasne: 2 lata więzienia w zawieszeniu i przekazanie w przeciągu 3 miesięcy  7,5 miliona euro na cele socjalne. Oskarżony zaakceptował wyrok jeszcze na sali rozpraw. Specjaliści z dziedziny prawa spodziewali się, że sąd w Bochum nie sięgnie po karę więzienia i ogłosi wyrok z zawieszeniem.

Dzisiejszy dzień był tylko wstępem, bo prokuratura rozpracowuje 770 dalszych przypadków. Kiedy i gdzie na ławie oskarżonych zasiądzie najbardziej prominentny z podejrzanych, były szef zarządu Deutsche Post - Klaus Zumkwinkel - tego jeszcze nie wiadomo.

Zależy to od tego, gdzie prokuratura z Bochum przedstawi oskarżenie. Sama nie ma na to wpływu, bo to ustawa przewiduje, co leży w czyjej gestii. Zależy to od miejsca zamieszkania oskarżonego i od tego, czy przestępstwo zostało popełnione w tym regionie.  

Jak wyjaśnił prokurator Eduard Gueroff  oszuści podatkowi, których ruszyło sumienie, czy u których policja przeprowadziła rewizje, zapłacili już tymczasem niemieckim urządom skarbowym 110 milionów euro zaległych podatków.

 

Joerg Steinkamp

 
Artikel bookmarken

Reakcjewyślijdrukuj

Następne nagłówki