Przegląd prasy | 19.07.2008
Komentarze prasy niemieckiej, sobota, 19 lipca 2008
Jak karać oszustwa podatkowe? --- Czy potrzebne są znaki drogowe?
Wczorajszy wyrok Sądu Krajowego w Bochum skazujący oszusta podatkowego w tak zwanej "aferze liechtensteinskiej" na 2 lata więzienia w zawieszeniu i grzywnę w wysokości 7,5 miliona euro komentuje większość niemieckich gazet.
"Kto unika płacenia podatków ten oszukuje całe społeczeństwo" - pisze Frankfurter Rundschau."Oszukuje dziecko z biednej rodziny, które nie może chodzić do porządnej szkoły. Oszukuje chorą staruszkę, bo budżetowi brakuje pieniędzy na szpitale. I jest to oszustwem wobec wszystkich, którzy płacą podatki. Kto jest tego świadom i wciąż tylko zachłannie pomnaża swój majątek, ten jest po prostu przestępcą."
Sueddeutsche Zeitung krytycznie podchodzi do wymiaru kary: "Tak łagodny wymiar kary, który był chyba ukartowany, trzeba poddać kwestii. Kara więzienia z zawieszeniem za oszustwo rzędu 7,5 miliona euro niezapłaconych podatków nie jest na porządku dziennym. Jest to pokaźny rabat, jaki oskarżony otrzymał za gotowość do kooperacji z policją przy wyjaśnieniu sprawy. Ludzie mniej majętni i z niezbyt gorliwymi obrońcami spotykają surowsze kary." - pisze monachijska gazeta.
Bayerische Rundschau z Kulmbach twierdzi, że "ten oskarżony nie trafi za kratki. Dwa lata w zawieszeniu i wysoka grzywna - to wygląda na przypadek szczególnego traktowania bardzo bogatego człowieka. Jeżeli rozwikłanie afery podatkowej będzie tak dalej przebiegać, to większość społeczeństwa będzie z oburzeniem kręcić głową. A szczególnie ci, którzy uczciwie płacą podatki czy ci, którzy z rozmysłem muszą wydawać każde euro".
Frakfurter Allgemeine Zeitung twierdzi, że "oszust podatkowy teraz będzie musiał żyć ze stygmatem kary więzienia w zawieszeniu. A grzywna w wysokości 7,5 miliona euro uderza po kieszeni nawet bardzo bogatych. Jest to dobry sygnał ostrzegawczy pod adresem potencjalnych naśladowców. Komu podatki były za wysokie, ten mógł bez większego ryzyka lokować pieniądze za granicą, by potem kosztować słodkiego zakazanego owocu. Teraz okazało się, że na jaw wyjść mogą nawet anonimowe konta w Liechtensteinie."
Kieler Nachrichten rozważa inny jeszcze aspekt pisząc, że "władzom podatkowym brakuje 10 000 pracowników i dopiero powoli zaczyna się rekrutować nowych. Jaki wpływ proces ten i wyrok będą miały na morale podatników? Lawina procesów będzie działała odstraszająco. A ujawnienie tajnych danych banku w Liechtensteinie przez nielojalnego pracownika pokazało, że nie ma już naprawdę pewnych kryjówek podatkowych. A to już coś!" - twierdzi kilońska gazeta.
Inny temat interesujący większość niemieckiego społeczeństwa: minister komunikacji Wolfgang Tiefensee wydał zarządzenie o usunięciu z dróg 22 spośród ogółem 600 obowiązujących w Niemczech znaków drogowych.
Rhein-Neckar-Zeitung z Heidelbergu twierdzi, że "nie jest to żadna czystka, bo gdzie indziej są już przykłady radykalniejszych posunięć. Mowa o unijnym projekcie: w różnych gminach - także w kilku w Dolnej Saksonii - kompletnie zlikwidowano znaki drogowe. Tak więc publiczna przestrzeń należy do wszystkich użytkowników dróg: pieszych, rowerzystów i kierowców samochodów, którzy muszą nawzajem na siebie zważać i się respektować. Brzmi to jak idylla żywcem wzięta z opowieści o Pippi Pończoszance, ale to funkcjonuje!"














