DW-WORLD.DEdrukuj

10.05.2008

Komentarze prasy niemieckiej, sobota 10 maja 2008

Podwyżka diet poselskich oraz 75 rocznica wielkiego palenia książek przez nazistów

Bundestag obradował wczoraj w pierwszym czytaniu nad podwyżką diet poselskich. Zdaniem ponadregionalnego dziennika „Sueddeustche Zeitung” odnośne plany partii koalicyjnych są wprawdzie zgodne z ustawami, ale mimo to błędne:

 

Podwyżka diet poselskich następuje za szybko po ostatniej, (sprzed ponad pół roku), a zatem w niewłaściwym czasie. Potwierdza ona wszystkie uprzedzenia w tej sprawie. Gdy chodzi o podwyżkę własnych dochodów, to posłowie są równie prędcy jak w kwestii oszczędzania na innych. Uprzedzenie to wcale nie jest tak błędne: podstawowe zabezpieczenie osób pozostających od dłuższego czasu bez pracy opiera się na cenach z roku 1998. Dopasowanie tych zapomóg do obecnych cen byłoby o wiele pilniejsze niż dopasowanie diet poselskich do podwyżek płac w służbie publicznej. Czy to jest populizm? Nie, to jest krytyka braku wyczucia.

 

Wydawany w Poczdamie dziennik „Maerkische Allgemeine” wskazuje na innych aspekt tej sprawy:

 

Bundestag nie jest parlamentem urzędników, a jego posłowie nie są państwowymi funkcjonariuszami. O tyle więc porównywanie diet poselskich z dochodami sędziów i łączenie podwyżek diet z podwyżkami w służbie publicznej jest irytujące, gdyż w ten sposób przedstawiciele narodu robią z Bundestagu „parlament urzędników”. /…/ Ci, którzy od lat zmieniają ustawy dotyczące składek socjalnych i emerytur, w zależności od stanu kasy państwa, zachowują się obecnie tak, jak gdyby to ich samych w ogóle nie dotyczyło.

 

Zmiana tematu. Dzisiaj przypada 75 rocznica wielkiego palenia książek przez hitlerowców. W związku z tym w berlińskiej Akademii Sztuk odbyła się wczoraj wieczorem uroczystość ku pamięci prześladowanych wówczas pisarzy, na której przemówienie wygłosił prezydent Niemiec Horst Koehler. W wydawanej w Weimarze gazecie „Thueringische Landeszeitung” czytam w związku z tym:

 

Wolność poglądów, wolność słowa, walka z cenzurą – te zdobycze należy zabezpieczać. Szczególnie w nowych krajach związkowych RFN zna się ich wartość. Prezydent Horst Koehler upomniał wczoraj Niemców w swoim wystąpieniu: jeśli Niemcy są narodem kulturowym, za jaki się zawsze uważali, to właśnie oni powinni nieznużenie występować w obronie wolności słowa, sztuki i kultury. Wolność poglądów obowiązuje również tam, gdzie sprawia ból. Wolność słowa jest jednym z fundamentów kultury. Kończy się ona jednak tam, gdzie dochodzi do podżegania do nienawiści i zniszczenia.

 

I jeszcze opinia ukazującego się w Norymberdze dziennika „Nuernberger Nachrichten” na ten sam temat:

 

Nasza Ustawa Zasadnicza odzwierciedla doświadczenia wyklętych przez nazistów. Przyznaje ona duże znaczenie wolności słowa i sztuki. A prześladowanym z przyczyn politycznych udziela azylu, niestety już nie w sposób nieograniczony. Prezydent Horst Koehler słusznie wezwał do obrony tych wolności. Kto chce zabraniać książek, filmów, sztuk teatralnych lub karykatur, ten znajduje się na błędnej drodze. Jest to przestroga, która odnosi się w pierwszym rzędzie do nas, ale która jest również skierowana do krytyków karykatur Mahometa.

                                   

                                   

DW-WORLD.DEdrukuj

| www.dw-world.de | © Deutsche Welle.